przyszła zima kozacka, ojciec wcina placka, wszyscy się cieszą, fajne mikołaj przyniósł prezenty, bo to boże narodzenie, każdy dwódziestego szóstego, skarży się na zatwardzenie, cięzkie życie poety szczególnie gdy ma dziurawe skarpety, ale gdy mama kupie nowe, bedzię fajnie i będę biegał po dworze aż miło, i fajnie w rodzinnym gronie, a na multi sapdy na ogonie, zaraz już skoncze ten super wiersz ale to zaraz, na stole wigilijnym same pyszności, makówki rybki tylko szkoda że są ości, kupiłbym mamie prezent ale nie mam pieniedzy, ale jak bym wygrał ten konkurs już bym miał, kupił bym na zime do pieca miał, jak brak paliwa, sandkinga nosze na plecach, do najbliższej stacji ale nie którzy nie mogą zjeść wigilijnej kolacji, ponieważ są w pracy, ciągle zapracowani pozdrawiam, was ciepło kacperek w łożeczku, owinięty kocami :DDD
//przepraszam że nie jest krótki bo tak mnie wzieło że napisalem długie to dzieło arcydzieło pozdrawiam rybki na wigili zjadam i jak coś to przepraszam jak by coś sie nie rymowało siema